(nie)logiczna miłość

Ten za biedny, to nie wypada, a co inni powiedzą, to nie ma szans. A ty? Jakich wymówek używasz, w ucieczce przed miłością? Nawet nie wiecie ile związków się rozpadło, ile w ogóle nie zaistniało przez logiczne rozumowanie. Wybór partnera to nie, wybór bułki w sklepie. Lista za i przeciw, gdybanie a co jeśli-dodatkowo mieszają w głowach. Nie próbujmy zamknąć w ramy logiki tego, co nielogiczne i takim powinno zostać. 


Nie chcę przez to powiedzieć, „wyłącz całkowicie mózg i kieruj się tylko sercem”. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Balansujmy na tej cienkiej granicy, nie robiąc sobie i innym krzywdy.  Czasami trzeba sobie powiedzieć pieprzyć wszystko i wszystkich, „ryzykuje”, to moje życie i moje uczucia.

Słuchanie tak zwanego otoczenia, czyli dobrych kolegów/koleżanek, które doradzą Ci w każdej sytuacji. Tylko, że to nie ich uczucia. Każdy jest inny i nie może w 100% wczuć się w sytuację drugiej osoby. To zawsze musi być Twoja decyzja. Dobrym przykładem jest tutaj scena z filmu She's Out of My League. Koledzy Kirka wykładają mu swoją teorie o kobietach i liczbach. Że niby facet oceniany na 5 nie może spotykać się z kobietą, która jest 10. Dlaczego nie? Kolejny durny stereotyp. Bogata pana z dobrego domu nie powinna się wiązać „biedakiem” a „brzydki” z „ładną”. Koto tego zabrania? To wasze życie. Właśnie, dlatego historie takie jak „Pokojówka na Manhattanie” zdarzają się tak rzadko. 



Ostatnio przyszło mi rozmawiać z kimś, kogo na potrzeby tego wpisu nazwiemy Stefan. O tuż Stefan jest związany z panną na K. Ostatnio się pokłócili, każdy powiedział kilka słów za dużo, wszystko wyglądało na koniec. A ja znowu musiałem tego słuchać:

S: Jak ja mogłem być z tą kobietą?
U: Byłeś z nią chyba rok. Mnie się nie pytaj. Ja się nie znam.
S: Ta jasne.  Słuchaj, ona czasami potrafiła być bardzo, ale to bardzo irytująca. Jej zachcianki przechodziły moje wyobrażenie.
U: I?
S: I nic. Jak ja mogłem spotykać się z takim babsztylem? Obiektywnie patrząc to ona aż tak piękna nie była.
U: No nie, mnie też czasami denerwowała, ale to Twój związek.
S: Tak wiem. KURWA!!!
U: Ty przynajmniej kogoś miałeś…….
S: Nie to. Ja ją nadal kocham. To popieprzone, ale mimo tego wszystkiego, kocham tą irytującą, kapryśną kobietę!
U: To zapierdalaj do kwiaciarni po kwiatki czy po jakiś inny „prezent” i powiedz to K.
S: Myślisz?
U: Jak ją kochasz to więcej nie słuchaj podpitych koleżków i wyjeb się na innych, na mnie też J  i bądź z tym babsztylem. 
Poszedł pogadał raczej pogadali i teraz znowu muszę ich oglądać szczęśliwych i zakochanych.
Stefan posłucha kilku porad, opinii kolegów, których największym osiągnięciem w życiu było wyrwanie pijanej laski w klubie.


To chyba tyle. Nie czytajcie poradników miłosnych, nie słuchacie innych, pamiętajcie, że miłość to nie matematyka i znajdźcie mi dziewczynę.                 
    
                                                            


Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Obsługiwane przez usługę Blogger.