Dziewczyna z ekstraklasy- śmiesznie, ciekawie, pouczająco(?)

00:27
She's Out of My League, czyli kolejny film, która już samą okładka przypomina rzesze innych komedii romantycznych z USA. Powiem wam, że jest jedną z lepszych, które widziałem. Fabuła, która jest troszkę inna od tego, co widziałem, zabawne oraz interesujące sceny. Jednym słowem warto!
Już na samym początku chłopak ma lepiej niż ja. Pierwsza dziewczyna, pocałunek, sex i na deser rozstanie, reszta się zgadza. Ale miało być o filmie. Kirk to ochroniarz na lotnisku z wielkim marzeniem o byciu pilotem i grupą głupkowatych przyjaciół.  Czyli standard, dziwak porzucony przez kobietę, która mieszka z innym facetem u rodziców Kirk’a. Pewnego dnia zjawia się on. Piękna – ładna, bez szaleństw, ale…- blondynka(Molly), która działa na wszystkich panów poza głównym bohaterem. Kilka chwil nieuwagi i Molly gubi swojego, iPhone’a. Odnajduje go Kirk a po jej powrocie idzie go oddać. I tu jedna uwaga, raczej pytanie. Dlaczego w takich filmach ludzie chodzą uprani identycznie wszędzie i zawsze? Kirk na imprezę, na której ma się spotkać z Molly idzie w mundurze z lotniska a jego gruby kolega jest cały czas w niebieskim garniaku. Kolejne nieszczęśliwe wydarzenie, kolejne zaproszenie i już mamy parę. Właśnie to mnie denerwuje we wszystkich filmach. Dwa, trzy spotkania i już są parą. Czy tylko ja uważam, że to troszeczkę nierealne, a może przemawiam przez pryzmat swoich doświadczeń? W tym momencie zaczyna się doradzanie kumpli. Wielka filozofia o liczbach, kto, na kogo zasługuje. Jakoby miłość nie przezwyciężała wszystkiego. Szkoda, że to tylko film a historie takie jak pokojówka na Manhattanie są jak yeti, każdy słyszał, ale nikt nie widział. Wracając do filmu wszystko to jest opatrzone dużą dawką humoru. Scena w domu Kirk’a z Molly jest powalająca. Tylko, że dalej widzimy oklepany model zwariowanej rodziny, która o dziwo śmieszy. Żeby skończyć się czepiać warto wspomnieć o nieudanym stosunku naszej parki. Kirk jest niewiele lepszy od All’a Bundy, wpadają rodzice i mamy plamę na spodniach wiadomego pochodzenia. Takie coś zawsze nie interesowało- chodzi o plamę ;) – co z gatkami? Od razu plama na spodniach wielkości pieści? Może kiedyś sam to przetestuję.
 

Reszta filmu do samego końca trzyma poziom. Kłótnia na 20 min. przed końcem i tekst Molly o jej „dążeniu do bycia takim ideałem, jakim widzi ją Kirk” odrobinę mnie zaskoczyła. Dlaczego ona chciała dążyć do czegoś? Kirk pokochał ją za to, kim jest teraz, dla niego stałą się ideałem. Każdy ma wady, – co jest pokazane odrobinę wcześniej-, lecz zawsze można je przykryć zaletami i miłością – nie ślepą! Ale co ja tam wiem. Film kończy się szczęśliwie – w realu bywa różnie- nie powiem wam jak dokładnie, lecz szczęśliwie. Warto zobaczyć właściwie tyle powinienem napisać zamiast się czepiać. Całość to bardzo zabawny, na końcu pouczający film. Sto minut, które warto poświęcić głownie, jeśli jesteś kobietą. Nie wszyscy panowie są tacy sami.


P.S. Wiem, że tekst trzyma poziom szmaty do podłogi, ale kolejny najprawdopodobniej dopiero w niedzielę a ja chciałem coś napisać, bo ludzie powinni czytać xD.                             



                

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Obsługiwane przez usługę Blogger.