Historia wielu telefonów - Underek

728x90 AdSpace

19 września 2009

Historia wielu telefonów


Mimo wszystko nadal lubię Orange, lecz babkę z salonu zajebałbym gołą dupą.  Ale od początku.
Dzień 24 Sierpina br. Oficjalnie mój obecny dostawca Internetu odciął mi dostęp do globalnej sieci. Mimo to ja nadal korzystam z ledwo działającego Internetu. 25 Sierpnia br. dostaję pisemną wersję „telefonicznego zerwania umowy”. Jutro mam jechać do salonu Orange podpisać umowę na Internet Orange Freedom. I tu zaczynają się jaj i to spore.



Salon

-Dzień doby, ja po Internet.
-Po, co?
-Internet Orange Freedom?
-Ale to chyba nie tu?
-Ale to salon Orange, to gdzie ma iść? Policja? A może salon Ery?
-Proszę chwileczkę poczekać.         
Wychodzi inna pani z zaplecza i po kilku minutach już wszystko jasne. Właściwe miejsce i czas. Dokumenty odpowiednie są, telefon itp.. tez. Nic tylko podpisać umowę, odebrać sprzęt i do domu.

NIE

Godzina czekania na samo złożenie podpisu w kilku miejscach. Pani Magda cały czas pokazuje mi swoje posiniaczone nogi przyodziane w mini i dodaje.
-Już chwileczkę.
W końcu dodała.
-To ja pójdę po modem a to się tam już powinno zrobić.
-A zapomniałbym, ja poproszę o ten router za 99zł z Wi-Fi.
-Co?
-Router z ADSL Simensa za 99zł.   
-Ale my tego nie mamy.
-Dziwne kilkakrotnie dzwoniłem do BOK-u i odpowiedź była całkiem inna.
-A faktycznie jest coś z Wi-Fi ale to do Freedom Pro. My czegoś takiego nie mamy. Proszę sobie iść do sklepu obok i zapytać czy coś takiego mają.
Poszedłem, zobaczyłem. Wszystko jest ok. tylko ta cena 178 zł. Nie dam 79zł więcej za coś, co powinno być mi zaoferowane zaraz po informacji, ze chce Internet.
Wracam i walę od nowa.
-Proszę pani dzwoniłem i pisałem do Orange. Powiedzieli mi, że jest ten router za 99zł.
-Proszę poczekać.
Kolejne telefony i faktycznie jest taki sprzęt. A wypadało poszukać na zapleczu/magazynie. ( Podstawowy router leżał już na biurku)
Dostaję długopis w łapę i podpisuję papiery. Trzy kopie dla pani z salonu dla mojej osoby jedna. Idę do kasy płacę 100zł a kasjerka daje mi tylko paragon.
- Nosz kurwa, wsadź sobie tą złotówkę.
 Daję paragon pani Magdzie, wszystko ląduje w torbie i to nie koniec….
-Ale ja nie mogę Panu tego wydać?
-Dlaczego?
-Nasz system jeszcze nie przyjął wszystkich danych routera i pana.
-Ile to potrwa
-Nie wiem, trudno mi powiedzieć, może nawet do jutra.
-Ale ja za 1.5 h mam autobus do domu.
-Jeśli ma Pan coś do załatwienia na mieście to proszę iść ja zadzwonię ja wszystko będzie ok.
-Dobrze.
Między czasie korki od obecnego neta odcinają mi kabelki od domu i anteny. Dzwoni siostra, ponieważ chcą coś robić w domu.
-Nie, mają się nie dotykać żadnego komputera a od mojego laptopa to wpyierdalaj i ty.   
Miedzy czasie Magda z salonu nagrywa się na pocztę.
-Uprzejmości…. już można odebrać sprzęt.

Po jakimś czasie dzwoni jeszcze raz. Wiem jak odsłuchać pozostawioną wiadomość do chuja pana.  

Wbija do salonu i znowu słyszę
-Jeszcze chwileczkę.
Chwileczka trwała 30 min.
-Ja panu wydam to wszystko, ale podłączeniem proszę się wstrzymać do mojego telefonu.
-Ponieważ coś jest nietakt?
-Nasz system nadal indeksuje pana dane.
-Dobrze, i tak mam czekać na aktywacje.
-Ja na 100% do 18: 00 zadzwonię do pana i powiem, co i jak.
To ja zadzwoniłem za 6 min. 18: 00 wszystko ok. można podłączać.
31 sierpień SMS od Orange:
Witamy, Państwa zgłoszenie jest w trakcie realizacji.
Pozdrawiamy Orange.

Tego samego dnia o 19: 41 dostałem też wiadomość o treści:

Witam, otrzymaliśmy Państwa zgłoszenie. Większość zgłoszeń realizujemy do 7 dni.
Pozdrawiamy Orange.

I jest pierwszy wałek.
Najpierw realizują a potem otrzymują zgłoszenie? Telefon do BOK-u. yyyyyy.. Tylko, pod jaki numer? Wertuję umowę, ostatnia strona jest podany numer 510100100. Dzwonię.
20 min czekania na połączenie z człowiekiem.
-Witam
-Witam, dostałem dwa sprzeczne SMS-y …….. ( Podaje treść itp.)
-No tak tyko, że to biuro dla telefonów na kartę ja pana przełączę.
-Taki numer był na umowie to zadzwoniłem.
-Tam ma pan na pewno inny numer podany.
-Może mnie pan już połączyć z właściwym numerem?
-Tak.
Kolejne 27 min czekania i mam człowieka na linii. A i zaprawdę powiadam wam muzyka, która leci, kiedy się czeka doprowadza do nerwicy.
-Wie pan ja tu widzę, że sprawą zajmuje się już TP to tak jeszcze 3-4 dni i powinno wszystko działać.
-Dziękuję za rozmowę Dobranoc.
Pierwszego września dostaję dwa SMS-y o treści:

Witamy, Państwa zgłoszenie jest w trakcie realizacji.
Pozdrawiamy Orange.

Myślę sobie robią coś, czyli jest dobrze.
Mija tydzień dalej jestem katowany SMS-ami o aktywacji.
Wtorek dzień sądu.
Małe zamieszanie z lekcjami i mam jeszcze 50 min do autobusu. Punkt pierwszy wycieczki salon Orange i posiniaczone nogo pani Magdy. 
-Witam.
-Witam, ja dostałem takie wiadomości blab blabla …………..
-Tak, proszę chwileczkę usiąść ja zaraz to sprawdzę.
Sprawdzają naszą klasę - Magda i jej brzydka koleżanka. Widać jak im zależy na ludziach.
Wszystkie zdjęcia obejrzane i można rozmawiać dalej.
-Proszę podać numer telefonu.
Podaję numer i masę nieistotnych danych.
-To jeszcze chwilę potrawa, proszę czekać.
-Tylko, że ja mam mało czasu.
-Ja nic na to nie poradzę.
10 min czekania i Magda dzwoni i dzwoni i dzwoni ……..
Dowiedziałam się, że niema możliwości technicznych.
-A, dlaczego?
-Nie wiem tak mi powiedzieli. Możemy spróbować podpisać drugą umowę na niższą prędkość.
-A to ma jakiś sens?
-Ma teraz powinno być ok.
-Wie pani, co? Ja zadzwonię do kilku osób i jak coś to wrócę.
-Dobrze.
Dzwonię do matki ( ona wykłada kasę) - jest na miejscu.
-No ok, jak będzie działać to się jeszcze poczeka a potem to prędkość się zwiększy.
Idę do salonu, po raz kolejny lanie wody. Borę modem za 1zł. Już nie czekam kilku godzin tylko około 30 min. Procesu aktywacji przyspieszyć niemożna, ale proszę się dowiadywać szybciej niż ostatnio.

A i jeszcze coś. Tak po telefonie do mamy dzwonię do BOK-u – tak żeby się upewnić poznać jakąś przyczynę.
-My ta informację mamy już od 2 września.
No ja pierdole, po jaki chuj wysyłali mi SMS-y, że coś robią? W poniedziałek zadzwoniłem też do BOK-u, ponieważ kasa mi zniknęła z konta to zapytałem się o Internet.
-„Tepsa „ sprawdza papiery max 4 dni i wszystko będzie działać.

ZAGRAJMY, W KTO MA RACJE?        

W salonie milczałem o telefonie do BOK-u. To przez te nogi.
Wracam do domu i kolejna niespodzianka. SMS od Orange:
Witamy, Państwa zgłoszenie wymaga dodatkowej analizy. Niezwłocznie poinformujemy o jaj zakończeniu.  
Teraz, o jaką umowę chodzi? Telefon do BOK-u, czekanie i słyszę tylko.
-Bardzo mi przykro, ale ja nie jestem wstanie tego określić. Ja tu widzę dwie umowy proszę czekać. Aktywujemy panu Internet jak tylko będzie taka możliwość.
Dzwonię do Magdy, może ona coś wskóra?
-Pan zadzwoni tak w piątek to może coś będzie wiadomo. Jeden z tych Internetów na pewno aktywują.
Piątek.
Telefon około 17: 00 do BOK-u
 -Ja nic tu nie widzę. Pan zadzwoni to TPSA i się zapyta o porty…..
Tepsa mi mówi, że portów brak, ale proszę zawodnić jutro albo za tydzień to może porty się zwolnią.
W sobotę dzwonię do Magdy z salonu.
-Ja odzwonię za kila minut.
Nie podałem żadnego numeru, żadnych danych. Wsiadam na rower a Magda dzwoni z prośbą o podanie danych, bo zapomniała!
Minęła 1h, drugi telefon od Magdy i złe informacje się potwierdzają.
-Pan przyjedzie, z umowami i sprzętem to ja to anuluję itp..
-A nie mogę zatrzymać tych „modemów”?
-Nie.
W niedzielę zadzwoniłem do BOK-u żeby się zapytać, co z tymi „modemami” zrobić?
-One są pana a umowy są automatycznie anulowane.
-No tak, ale pani z salonu powiedziała …….
-Ma pan rachunki z ten sprzęt, zapłacił pan, więc są pana.
-Na pewno? Wie pani potem ktoś z salonu będzie mnie nękał telefonami.
-Pan poczeka kilka min ( moje ulubione stwierdzenie). 
  Jakieś 20 min później.
-Taj jak mówiłam to jest pana. I proszę się nie przejmować.

!Słowem końca!  

Byłem w salonie Ery. Tam w 5 min. zostałem poinformowany o braku portów. Polecili mi Internet mobilny i telefon stacjonarny. Zostałem mile obsłużony przez dwie osoby w tym jedną stażystkę. Wszystko zajęło mi około 30 min z czekaniem w kolejce. W salonie Play ( Netia) było bardzo podobnie. Podanie danych sprawdzamy i informacja negatywna.


Dlaczego jebane Orange nie może zainwestować w taką sprawdzarkę? Są chyba najbliżej z TPSA. Ich ludzie z BOK-u siedzą w jednym budynku, to prawie ta sama firma. Teoretycznie wszystko powinno iść jeszcze szybciej. Informacji od Orange, że nie mogą mi neta podłączyć nie dostałem do dzisiaj. Wątpię, że moje telefony powstrzymałyby automat od wysłania SMS-a i tak zawsze słyszałem, że zostanę poinformowany telefonicznie o aktywacji albo jej braku. 
W czasie zakupów anteny i kabelków do obecnego Internetu odwiedziłem jeden salon Orange w galerii na D. Pierwsza pani odesłał mnie do kolejki, obok bo rozmawiała ( pewnie przez służbowy telefon) z jakimś ( tu cytat) „słuchaj kochanie, no wiesz”. Odstałem swoje i zostałem poinformowany, że za modem mam zapłacić 30 zł bez kilku groszy. Routera z Wi-Fi oczywiście brak. Pod koniec rozmowy zapytałem się, czy jak TP mówi, że brakuje portów to Orange Freedom będzie działać? TAK, my MAMY WŁASNE PORTY ITP…. TO WSZYSTKO BĘDZIE DZIAŁAĆ.  W pierwszym salonie nawet nie zaproponowano mi Internetu mobilnego albo Orange Freedom Pro. Chyba tylko przez niewiedzę o takich możliwościach.

Od tej pory, będę informował o jakichkolwiek ekscesach Orange, brakujących pieniądzach czy braku ulotek. Najmniejsza wada będzie piętnowana jak największa zbrodnia przeciwko światu.    

Proszę czekać...     
   
    

 
         
Historia wielu telefonów Reviewed by Underek on 23:32 Rating: 5 Mimo wszystko nadal lubię Orange, lecz babkę z salonu zajebałbym gołą dupą.   Ale od początku. Dzień 24 Sierpina br. Oficjalnie mój obec...

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.