Bing już jest- i co dalej?


Dziś po północy Microsoft uruchomił swoje nowe dzieło internetowe. Wyszukiwarka Bing zapowiada wcześniej pod roboczą nazwą Kumo oficjalnie ruszyła. Oczywiście oznaczenie betą towarzyszy nazwie.  Teraz każdy może przetestować kolejne podejście firmy z Redmond do wyszukiwania. Czy okaże się sukcesem, czy Google powinien zacząć się bać?

Wszystko przy pierwszym spojrzeniu wygląda doskonale, małe nagranie ( po angielsku):


 

Fajne prawda? Szkoda, że do 3 czerwca tylko Amerykanie mogą cieszyć się niemal wszystkimi opcjami. Wcześniej podana data też jest niepewna, ponieważ, M$ zapowiadał premierę Bing-a na trzeciego a tu już dziś mamy nową szukajkę. W tej sprawie pozostaje tylko czekać. 

Obecne funkcje, jakie daje na Bing niepowalaną, lecz są zadawalające. Strona główna ładuje się dłużej od Google- przez niepotrzebny obrazek. Lecz po wczytaniu wszystko jest przejrzyste i miłe dla oka. Kolejny mankament to polskie strony i hasła. Jak podaje DI zachowana kopia Onetu pochodzi z 27 maja 2009, podczas gdy w Google kopia została wykonana 1 czerwca 2009. Wpisałem kilka haseł ( dwu i trzy wyrazowych) a wyniki były beznadziejne. Ciekawym narzędziem jest opcja xRank, która wraz z wykresami publikuje statystyki najpopularniejszych zapytań dla kategorii Osobistości, Muzycy, Politycy i Autorzy blogów.

Pełna funkcjonalność –wersja „USA”

Kolejne nagranie do obejrzenia, zwróćcie uwagę, kiedy zaczną gadać o zakupach w Bing.

 

 


Macie? Wcześniej nazywało się to program Live Search cashback a teraz pojęcia nie ma, jak lecz M$ dopłaci nam do zakupów. Wystarczy wejść na stronę sklepu przez Bing-a. Boczny pasek jest bardzo podroby do Google Squered, lecz nie identyczny. Co to Google Squered ? Nagranie wszystko „powie”:



 

 

 

         

Wracamy do tematu!

Wszystkie zamieszczone opcje na takowym pasku są łatwe do „ogarnięcia”. Filtrowanie w taki sposób jest szybkie i bardzo intencyjne. Klikając na link Polska w prawym górnym rogu i potem wybierając nowy region możemy sami sprawdzić jego działanie. Mi osobiście przypadł on do gustu.  Wersja USA ( mam nadzieję, że też i Polska takową dostanie) umożliwia powiększenia strony. Wystarczy najechać myszką na dany wynik wyszukiwania, aby obok niego pojawił się "dymek" zawierający fragment tekstu ze strony oraz linki do jej wybranych zasobów. Rozbudowane menu filtrowania wiadomości też w obcym języku.    

Wyszukiwanie

Od porównania Bing-a do Google uciec się nie da. Wyniki wyszukiwania są inne. Niemożna oczekiwać identycznych efektów. Bing lepiej sobie radzi z obrazkami i nagraniami, Google króluje w stronach WWW. Moje małe testy ( wpisanie kilku znanych haseł) pokazują, że z Bing-iem raz jest lepiej a raz gorzej. Wszystko zależy od wpisanej frazy. Zobaczcie jedno porównanie:

      

  

 

 

 

 

Brak strony oficjalnej na liście to spory minus, lecz, strony fanów czasami zawierają więcej danych, – co kto lubi. Trudno jest porównać dwa całkiem inne produkty zwłaszcza jak jeden dopiero raczkuje a drugi to już nie młodzieniaszek.

Przy użyciu odpowiednich fraz wyszukiwania Bing początkowo doskonale nadawał się do kompletowania filmów porno. Wystarczyło wpisać słowo np. porno lub imię gwiazdki xxx i oglądanie było możliwe w oknie samej wyszukiwarki.   Jednakże reakcja Microsoftu była natychmiastowa: w tej chwili użytkownik Binga nie ma możliwości wyłączenia ochrony osób niepełnoletnich i po wpisaniu wspomnianych fraz nie otrzyma żądanych wyników.

Werdykt    

 

Werdyktem, większymi ocenami wstrzymam się do soboty. Muszę poświecić temu więcej czasu. Zamiast tego małe info. Wiem, że notka jest chaotyczna i stanowi raczej szkic a nie pełny tekst, lecz to ostatnia notka do soboty wiec chciałem ja zamieścić.       

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Obsługiwane przez usługę Blogger.