Konkurs na święta


Już prawie koniec świąt a Ja ma ich dosyć od samego początku. Sprzątanie zaczęło się jakiś tydzień wcześniej. Oczywiście wszystko musi się świecić. Potem szykowanie koszyka- obowiązkowo 2-3 dni wcześniej. Miedzy czasie zakupy, czego efektem jest barak pięciu setek w portfelu. Na sam koniec masz- koniecznie o 6 rano i już można jeść. Tak wyglądają przygotowania do świąt wielkanocnych niemal w każdym domu. Ludzie w tych dniach, sięgają dna. Jakby tak stanąć z boku zobaczyć te całe przygotowania można się śmiać i płakać albo tylko płakać.


Sprzątanie:


Przez pierwsze dwa dni jest bieganie z konta w kąt i szperanie ( czytaj robienie większego syfu) dokoła. Wszyscy coś maja robić, mały, stary- ja siedziałem na tapczanie. Wszechobecna panika i zmęczenie powoduje spory i wybuchy agresji. Koniecznie trzeba uprzątnąć to, co może zobaczyć ktoś z poza rodziny. Najlepiej to zburzyć i wybudować dom odnowa. Bo co powie sąsiad, znajoma, babcia, pies z kotem czy inni zasrani krewni.? Gówno kurwa. Jak przychodzą w "normalne" dni to też tak sprzątacie? Jeśli dom jest zadbany, sprzątacie w nim regularnie to, czym się przejmować? Po jaka cholerę przewracać dom do góry nogami? Przesadne sprzątanie na pokaz dla kogoś, przed kimś to debilizm.


Koszyk:


Jajka Fabergé, wałówka za 200 zł a koszyk Bóg wie, z czego. A niemożna tak normalnie, jakoś bez cudowania? Już od małego katują nas tego typu bredniami. Organizując konkursy na najlepszy koszyk czy pisankę. Rodzice niby w trosce ( nie chcą się wstydzić za swoje dzieci) wpychają swojej latorośli do złotych koszów to, co najlepsze. Dziecko dorasta i chce dalej kontynuować tą "tradycje". Idąc do kościoła startujemy w konkursie na najlepszy koszyczek i dodatki- a gdzie modlitwa i jakaś zaduma?


Msze:


Osobiście byłem tyko na jedne ( w niedziele o 6:00). Zostałem zmuszony sam z siebie to tyłka bym nie zwlókł o takiej godzinie. Zostawmy to, jesteście ciekawi, kto chodzi na wszystkie msze w tym okresie? Mianowicie pijaczki, ludzie, co normalnie maja gdzieś religie, skłócone rodzinki ( takie gdzie bicie jest codziennością) i wiele innego motłochu, co idzie na pokaz. Zostają stare babcie, które i tak nic innego nie mają do roboty.

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Obsługiwane przez usługę Blogger.