Prezydent doprowadził Olejnik do płaczu

16:11
Lech Kaczyński rozpoczął już rywalizację z Tuskiem o fotel prezydencki w 2010 roku – uważają specjaliści. Jednym ze sposobów na pozyskanie elektoratu jest aktywność i dobry wizerunek w mediach. Walczy o to obecny prezydent, pojawiając się m.in. coraz częściej w TVN24. Jego ostatnia wizyta w stacji nie została jednak dobrze zapamiętana.

W ciągu ostatnich kilku dni najważniejszym tematem w mediach był spór prezydenta z premierem w sprawie delegacji na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. TVN24 poświęciła tej sprawie znaczną część swojej anteny. W środę z Brukseli nadano m.in. specjalne wydanie "Kropki nad i". Gościem Moniki Olejnik był Lech Kaczyński. Głowę państwa zdenerwowała ostatnia część wywiadu, w której dziennikarka poprosiła Kaczyńskiego o opinię w sprawie kandydatury Lecha Wałęsy do "grupy mędrców" Unii Europejskiej. Prezydent zdecydowanie się sprzeciwił tej propozycji, tłumacząc, że Wałęsa obraża jego brata. Domagał się od Olejnik deklaracji, że nie można obrażać jego brata. Olejnik postawiona w niezręcznej sytuacji odpowiedziała, że nie można obrażać nikogo. Wcześniej Kaczyński zarzucił Olejnik, że jest bardziej przychylna premierowi niż jemu. Z ostrą reakcją prezydenta spotkało się też stwierdzenie Olejnik, że to Kaczyński zgodził się na niekorzystny dla Polski pakiet klimatyczny. - Ja rozumiem, że reprezentuje pani określone interesy – usłyszała w odpowiedzi dziennikarka. Po programie Olejnik poprosiła Kaczyńskiego o rozwinięcie tej myśli. "Stokrotka, stokrotka, jest pani na mojej krótkiej liście, pożałuje pani tego, wykończę panią, nie obronią pani agenci służb specjalnych Walterowie" – powiedział Kaczyński. Nie wiadomo, co miał na myśli, nazywając Olejnik "stokrotką". Słowa te na tyle rozdrażniły dziennikarkę, że się popłakała. Po powrocie z Brukseli, Olejnik opisała całą sprawę Adamowi Pieczyńskiemu – szefowi TVN24. TVN postanowił wystosować skargę do KRRiTV. Stacja narzeka, że prezydent groził jej dziennikarce. Pismo zostało wysłane wczoraj po południu faksem, zawiózł je też kierowca. Według informacji "Dziennika" rozważano także oddanie sprawy do sądu. Całą sprawę starał się załagodzić Adam Bielan – jeden z najbliższych współpracowników prezydenta. Twierdzi, że Kaczyński poprosił go o numer telefonu do Olejnik. Prezydent przeprosił Olejnik i przesłał jej bukiet jedenastu czerwonych róż. Dziennikarka przeprosiny przyjęła, a stacja wycofała skargę do KRRiT w sprawie gróźb prezydenta.

To nie pierwsza sytuacja, w której prezydent obraża dziennikarzy TVN. W grudniu 2006 roku na konferencji prasowej nazwał Ingę Rosińską - reporterkę TVN24 w Brukseli "małpą w czerwonym".

Brak komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Obsługiwane przez usługę Blogger.